Niegdyś wiejskie panny na wydaniu emocjonowały się układem folklorystycznych adidasów, najków czy pum. Każda chciała, by to jej para była ostatnia, w pozycji „na progu”.
Obyczaje andrzejkowe kultywowane są i u nas, na ulicy Melchiora W., w szkole 25 Hansa Christiana A., za sprawą Samorządu Uczniowskiego prowadzonego przez panią Annę P.
Wszyscy wymienieni podejrzani oskarżeni są o wytwarzanie takiej atmosfery, że dzieci miast siedzieć grzecznie w domu i pić wieczorne kakao, przychodzą do szkoły późnym jesiennym popołudniem i skaczą przy dźwiękach decybeli produkowanych przez Adama W., słuchają przebojów wyryczanych metalowym głosem nastolatków (Jasiek & Damian Band) jedzą, piją, (lulek nie palą), wreszcie wróżą.
Niektóre dzieciątka nawet bardzo się przejmują tym, co usłyszą od szkolnych tarocistek, potem bowiem szykują się w podróż życia lub rozglądają się za mężem, rzadziej żoną.
Zostawiają również przy stoiskach „cygańskich” górę grosza, który potem idzie na zbożny cel.
Same korzyści: emocje, fizyczny wysiłek, kulinarne rozkosze i kasa.