Krótko będzie. 30 października obchodzimy jeszcze jeden dzień, który chce się odróżniać od innych czymkolwiek. Żeby nie było ponuro, monotonnie, powtarzalnie w kalendarzu. Słowem, żeby uniknąć Dnia Świstaka.
Naszym bohaterem –SPÓDNICA.
Wersja mini, do kolan, za (przed) łydkę, do kostek, po ziemi.
Szlachetny kształt materii przeznaczony tradycyjnie dla kobiet i Szkotów. Czasem Indian.
Szamanów.
Jak widać – w piątek 28 października 2011 Samorząd Szkolny (same kobity) zachęcał uczniów (płeć obojętna) do przeproszenia się ze spódnicami, namawiał do odpoczynku od dżinów, ogólnie - przewietrzenia się takiego jesiennego.
Udało się. Oczywiście chłopaki mają zgrabniejsze nogi, zdjęcia brutalnie to potwierdzają. Panowie odpuścili, żeby nie zawstydzać uroczych konkurentek.
Ale możecie, Drogie Panie, spódniczki nosić przez cały rok, ostatecznie- nie przeszkadza.